Doman.art.pl - ciemna strona kartofelka
RSS

Gra

Kategoria: Van Thomas
- Tym razem cię załatwię!

Pełny koncentracji Fantomas wskazywał przeciwnika wystawionym przed siebie bejsbolowym kijem.

Szybkie zamachnięcie i wybita piłka poleciała w przestworza.

W tym samym momencie po murawie boiska przemknęła brązowa błyskawica, sprawiając że w pobliskich mieszkaniach zatrzęsły się ustawione na parapetach doniczki z kwiatami.

Znajdujący się na orbicie szpiegowski satelita najnowszej generacji zarejestrował 2 małe obiekty. Jeden przypominający nieco elipsę oraz drugi - rozmytą kilkunastu metrową brązową smugę, która szpeciła każdą z 12000 klatek rejestrowanych w ciągu sekundy. ...W ciągu kolejnych tygodni rosyjscy konstruktorzy będą się głowili co nad dziwnym zjawiskiem powstania tych dziwnych zakłóceń...


Sto metrów od miejsca, w którym Fantomas potraktował ją kijem, mała zielona piłeczka stwierdziła, że znudziło jej się wznoszenie. Po głębokich przemyśleniach doszła do wniosku, że najlepszą rzeczą jaką może zrobić w tej sytuacji będzie zacząć opadać. Coraz szybciej zbliżające się podłoże z każdą sekundą przybliżało tak długo wyczekiwany moment odbicia. Moment, który nigdy nie nastał.

Zanim zdążyła się zorientować, jakaś dziwna brązowa zjawa nadbiegła w jej kierunku i równie szybko ją pożarła. Właściwie nie pożarła, a złapała w swoje olbrzymie, oślinione i w ogóle najstraszniejsze zębiska na świecie.

Szamson po raz kolejny wyautował Fantomasa.


W oddali słychać było złowieszczy krzyk - Następnym razem cię załatwię!

Najlepsza opowieść na świecie

Kategoria: Van Thomas
- Zmęczony Marcin wracał do domu...

- Czekaj czekaj. Ja wcale nie byłem zmęczony!

- No dobrze. Mało zmęczony Marcin wracał do domu smętnie powłócząc łapami

- Ale przecież ja nie powłóczyłem łapami. Zresztą ja nawet łap nie mam.

- Oj czepiasz się szczegółów. Każdy porządny pies wie, że nie ma nic bardziej dramatycznego niż powłóczenie łapami. No ale niech ci będzie. Mało zmęczony Marcin wracał nie smętnie do domu wcale nie powłócząc łapami, których nie ma. Był bardzo smutny, bo...

- No i znowu mijasz się z faktami. Ja nawet smutny nie byłem.

- Jak dalej będziesz mi przeszkadzał, to nigdy nie napiszę swojego pierwszego opowiadania. Z wami ludźmi to nigdy się pies nie dogada. Mało zmęczony Marcin wracał nie smętnie do domu wcale nie powłócząc łapami, których nie ma. Był zadowolony bo. Ano właśnie - czemu byłeś taki zadowolony?

- Ah. Po prostu wieczorny trening należał do tych bardziej udanych. Jeżeli widzisz jak w oczach rośnie twoja siła, wtedy po prostu musisz być zadowolony. Dopiero co zacząłem cykl kreatynowy, a moje rezultaty poprawiają się w oczach co wiąże się z...

- Bla, bla, bla. Mało istotne pierdoły. To się wytnie. Mało zmęczony Marcin wracał nie smętnie do domu wcale nie powłócząc łapami, których nie ma. Był zadowolony bo tak. W domu czekał na niego najwspanialszy, najlepszy, najdoskonalszy, najmilszy, najmądrzejszy i w ogóle super pod każdym względem pies. Najbardziej waleczny, najsprawniejszy psi bohater przywitał Marcina. Potem Marcin wraz z najlepszym, najbardziej super psem wyruszył na kolejny obchód okolicy. Żadne zło i niesprawiedliwość nie oprze się wspaniałemu super psu, który patroluje miejskie ulice.

- Hmm. Nie sądzisz, że nieco przesadziłaś z tą swoją wspaniałością?

- Takie najwybitniejsze dzieło jak to, potrzebuje najlepszego bohatera. A przecież każdy wie, że największym bohaterem jestem ja. Myślisz, że mogła bym dopisać jeszcze kilka szczegółów o sobie? Może jednak zostawię jak jest. Skromności nigdy za wiele...

- Z babami nigdy nie poradzisz...

- Wiesz. Nie będę zwracać uwagi na twoje kąśliwe komentarze. My artyści nie zniżamy się do takiego plebsu jak ty.




Chce ktoś kupić psa? Całkiem miły. Sympatyczny. Hmmm. Skromny. Prawie skromny.

Jesień

Kategoria: Van Thomas
Z wolna zbliża się koniec roku. Ani terminatory, ani kosmici, ani żadna inna złowieszcza plaga nie sięgnęła naszej planety. No może poza jedną - "nieskończoną". Ale o tym pisał już sam Einstein, więc nie ma się co powtarzać.

Przygotowania do przywitania mroźnej pory trwają w najlepsze. Drzewa zmieniły swoje okrycia, psy i koty wstrzymały agresywną kampanię przeciw drugiej stronie, a szczury jak to szczury - dalej wymyślają jak przejąć kontrolę nad całym światem. Ale to już po zimie. Na pewno po zimie.

Siedząca na skraju wysokiego budynku postać nuciła sobie pod nosem piosenkę.

Gdy nadciąga ciemność,
potrzebna nam obrona,
wtedy Super Szama
zamienia się w Samsona

Moi drodzy towarzysze
pewnie już to wiecie,
że Super, Super Szama
najlepsza jest na Świecie

Gdy skończyła swoje pląsy siedziała jeszcze chwilę w zamyśleniu obejmując swoim wzrokiem zaspane ulice miasta.

- Wiesz Samsonie. Fajnie by było zorganizować wspólne święta. Można by zaprosić naszych znajomych i wszyscy razem spędzilibyśmy przynajmniej jeden wspólny wieczór. Takie wspólne spotkanie, z okazji... nie wiadomo czego.

Mały piesek wyglądał, jakby nad czymś intensywnie myślał. I właśnie wtedy stała się rzecz niebywała. Pojedynczy trybik w psiej głowie zmienił swoje położenie przynosząc myśl, która rozruszała ogon super psa.

Fantomas spojrzał podejrzanie na nagle rozweselonego małego towarzysza.

- Wiesz co Samsonie. Zmieniłem zdanie. Zaprośmy tylko ludzkich znajomych.

Super mechanizm psiej głowy wrócił do tego co potrafi najlepiej. Do strajkowania.