Zapominalski
Kategoria: blog
Dzisiaj trenowałem wraz z kumplem. Wdrażałem go w swój trening. Ciekawe jak będzie się czuł jutro :) No ale trochę wycisku dostał.
Rezultaty? Na plus. Podciąganie wciąż stoi na wysokim jak na mnie poziomie, wyciskanie sztangielek i sztangi też. Ogólnie jestem na maksa zadowolony z ostatnich tygodni. Nie dość że chodzę wypoczęty to jeszcze siła poszła mi całkiem fajnie w górę.
Co jeszcze? Trening zbytnio się nie różnił od poprzednich. Odmiana była w nieco zwiększonym obciążeniu. Wychodziłem z klubu tak zadowolony, że zapomniałem zabrać siatki z zakupami... Wróciłem po nią 15 min później, ale już komuś się do ręki musiała przyczepić.
Taki kraj. Narzekamy na rząd, narzekamy na to że z każdej strony próbują nas oszukać, a sami nie jesteśmy lepsi. Zwyczajne złodziejstwo i dziadostwo. Wystarczy że postawią na placu dwa skrzyżowane patyki a my już się lejemy między sobą.
Nie jest to pierwsza rzecz która zginęła mi w naszym klubie. Niby miejsce z klasą, a niektórym klubowiczom siano wystaje z kaloszy. Nic niestety z tym nie zrobimy, bo frajerstwo niektórzy mają tak zakrzewione we krwi że trzeba by totalnego formatowania mózgów.
Bywa. Rano na biegu będę musiał odwiedzić pobliski mięsny :)
Rezultaty? Na plus. Podciąganie wciąż stoi na wysokim jak na mnie poziomie, wyciskanie sztangielek i sztangi też. Ogólnie jestem na maksa zadowolony z ostatnich tygodni. Nie dość że chodzę wypoczęty to jeszcze siła poszła mi całkiem fajnie w górę.
Co jeszcze? Trening zbytnio się nie różnił od poprzednich. Odmiana była w nieco zwiększonym obciążeniu. Wychodziłem z klubu tak zadowolony, że zapomniałem zabrać siatki z zakupami... Wróciłem po nią 15 min później, ale już komuś się do ręki musiała przyczepić.
Taki kraj. Narzekamy na rząd, narzekamy na to że z każdej strony próbują nas oszukać, a sami nie jesteśmy lepsi. Zwyczajne złodziejstwo i dziadostwo. Wystarczy że postawią na placu dwa skrzyżowane patyki a my już się lejemy między sobą.
Nie jest to pierwsza rzecz która zginęła mi w naszym klubie. Niby miejsce z klasą, a niektórym klubowiczom siano wystaje z kaloszy. Nic niestety z tym nie zrobimy, bo frajerstwo niektórzy mają tak zakrzewione we krwi że trzeba by totalnego formatowania mózgów.
Bywa. Rano na biegu będę musiał odwiedzić pobliski mięsny :)